intencje… fantazje… rzeczywistość….

No i niestety moje pozytywne nastawienie do dużego kolegi legło w gruzach…. Może dlatego, że poczułam się jak namolna laska, a może ze względu na ogólną sytuację ostatnich dni.  Nie wiem.

W każdym razie jeśli on nie ponowi propozycji i terminu, to ja nie zamierzam go gonić i kontaktować się z nim na siłę. Ani reagować na „głodne” kawałki.

Jakoś jego wczorajsze nastawienie wrzuciło mnie na inne podejście… zamiast swego rodzaju pozytywnie euforycznego nastawienia lekko podszytego nadzieją, zostało mi cyniczne podejrzenie trochę nieczystych intencji z jego strony. I podejrzenie, że długość naszej „znajomości” wynika po prostu z potrzeby podzielenia się czasami z kimś niezależnym jakimiś informacjami, a nie z sympatii do mnie…

Chyba  muszę zejść z chmurek i skonfrontować się z rzeczywistością… tylko obawiam się, że bez w pewnym sensie idealistycznego podejścia do tematu nie będę w stanie wykorzystać sytuacji dla zaspokojenia moich potrzeb… cynizm i ironia mogą działać na moją niekorzyść… a wręcz definitywnie, będą działać na niekorzyść…. A chyba włączył mi się tryb złośliwy zamiast milutkiego…   a to nie jest łatwe do zniesienia bez odpowiedniego treningu lub zaangażowania….

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

mego miks

A teraz dla odmiany mam mega mieszankę uczuciową w sobie…

Po pierwsze mam stresową sytuację w pracy – kilka tematów się zeszło takich bardzo mało przyjemnych i tak naprawdę to dziś się okaże co dalej i czy tam zostanę… i to się nakład na moje podejście do całej reszty….

A reszta brzmi kiepsko, bo rozmawiałam z brunetem, co było miłe i przyjemne dla mnie i słysząc jego głos i śmiech miałam uśmiech na twarzy i wiem, że nadal chętnie go spotkam i nie tylko, ale… ale wiem, że raczej nic z tego nie będzie… i to jest niefajne….

No i mój duży kolega się do mnie odezwał, rozśmieszył  mnie, ale…. Ale raczej nic z tego nie będzie, bo on nie wykaże się chęcią podejścia zaangażowanego…. Tzn. … zastanawiam się jak to określić… żebym wyraziła to dobrze… odpowiada w sposób zdawkowy… może za dużo wymagam? Pewnie tak…  bo przecież sam się odezwał…. ale… i to tez jakoś zważyło mi humor….

Negatywnym skutkiem może być, że jak spotkam się w weekend z dużym kolegą, to będę w pewien sposób olewająca, bo przecież i tak to do niczego nie prowadzi, więc… mam nadzieję, że się jednak jakoś nakręcę i to wyjdzie fajnie, bo jednak chciałabym choć trochę męskiego kontaktu… w jakiejkolwiek formie…

Ale na razie i chciałabym i nie chcę… bo przecież fatalistycznie myśląc „nic z tego i tak nie wyjdzie więc po co się starać?”…. ale…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

plany na … weekend, bo przecież nie dalej :)

No… trochę się ogarnęłam… poszłam po trochę rozsądku do głowy… nadal się cieszę z planów weekendowych, ale zdaję sobie sprawę z braku logiki w tym wszystkim i konieczności wyluzowania i nieprzykładania tak dużej wagi do tego tematu. Co będzie to będzie, a raczej będzie niewiele i jeśli cokolwiek to raczej na krótko… więc bez szaleństwa poproszę… może mi się uda wytrwać… i nie robić planów na kolejne spotkania, skoro na razie nie ma za wiele pozytywów… zobaczymy jak będzie z realizacją…. :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | Skomentuj

pobudka

Chyba już za dużo czasu spędziłam bez faceta i już bardzo potrzebuję kogoś obok… i denerwuję się sytuacjami, które ja traktuję jako „odrzucenie” a wcale nimi nie są… i emocjonuję się wszystkim co jest możliwością i swego rodzaju obietnicą następnego kontaktu, następnego razu, jeśli kogoś lubię…

Oczywiście nie traktuję tych możliwości jako opcji długoterminowych, bo chyba na razie potrzebuję czegoś całkiem innego, ale z drugiej strony wiem, że kończenie relacji to nie jest coś w czym jestem dobra… be za bardzo się angażuję… no ale cóż, na razie…. Może coś się rozwinie… a w międzyczasie spróbuję skontaktować się z brunetem…. On mnie nadal interesuje, mimo że to już kilka tygodni, a nadal chętnie bym go zagospodarowała… ;)

Taaak… oczywiście ;)

Ale co jest najdziwniejsze dla mnie to chyba dzięki wpływowi bruneta obudziły się we mnie potrzeby kontaktu fizycznego, na dużą skalę i po prostu chyba muszę je zrealizować ;) haha, nie spodziewałabym się tego, ale na razie mam

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | Skomentuj

niedoczekanie…

no tak… i tylko moje fantazje zostały, chociaż już bledsze… brunet nie jest realny, nie potrafię ja go urealnić czyli poderwać, spróbować rozwinąć znajomość czy….

a skoro on mi blednie, to ja po jego stronie nie istnieję… nawet jeśli było zainteresowanie, to znikło przez brak kontaktu i podtrzymywania pamięci…

no cóż…

może jeśli będzie jakiś następny raz… to może… coś…

pozytywne w tej całej sytuacji jest to, że poczułam coś takiego pierwszy raz i że trochę to mnie otworzyło… co będzie dalej? zobaczymy :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

zanikanie euforii

powoli wracam do normalności, normalnego stanu ducha i umysłu, niezakłóconego dziwną euforią… szkoda tylko, że euforia zamienia się w rozczarowanie… mam jeszcze kawałki nadziei, że coś się wydarzy i że brunet wykaże się zainteresowaniem mną, ale… jakie są na to szanse? niewielkie… gdybyśmy mieli się widzieć, spotykać przy okazji, to miałoby to wpływ, a tak…. nie widzi mnie, brak kontaktu… nic o mnie nie przypomina, więc wszystkie codzienne tematy po prostu mu zajmą czas i myśli….

co prawda wiem, że w ten weekend nie było możliwości kontaktu i że może się odezwie na tygodniu, ale… szanse są nikłe… a moje nadzieje są za duże… mogę sobie tylko pofantazjować…. mimo że takie fantazjowanie może przynieść mi tylko szkody, bo zderzenie z rzeczywistością będzie bardziej bolesne…

no cóż… na razie czekam… z niecierpliwością :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Skomentuj

brunatne myśli

chyba się nakręciłam na mojego bruneta… i znając życie jest to nakręcenie jednostronne, bo niestety tak zazwyczaj bywa…

aczkolwiek jego wcześniejsze gesty mogły świadczyć o czymś innym, o czymś, co by mnie bardzo interesowało… mogły, ale nie musiały… bo oczywiście ja mogłam nadinterpretować… no i poza tym… w sumie nie bardzo wiem jaki jest… bo moje nakręcenie jest pierwszy raz w życiu bez podstaw sympatii wypracowanej wzajemnie… to jest tak zwanie od pierwszego wejrzenia… i na dodatek fizyczne…

dziwne, inne, ciekawe….

zobaczymy co z tego wyjdzie (jeśli w ogóle cokolwiek może)… ale jestem nakręcona i jednocześnie pełna energii i takiej dziwnej zawadiackości… oj ciekawe co z tego wyjdzie :) wiem co bym chciała, ale co wyjdzie… nie mogę się doczekać na to coś cokolwiek, bo absolutnie nic strasznie mnie rozczaruje… :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Skomentuj

nastawienie

mój brunet siedzi mi w głowie… i w sumie nie tylko, bo przez to, że o nim myślę, to siedzi mi też za skórą…

śmiesznie… dziwnie… ciekawie…

na pewno chcę więcej, chcę przełożyć to co bym chciała na doznania prawdziwe, praktyczne :)

ech… szkoda, że nie mam jakiegokolwiek doświadczenia w tych tematach, ale nic to, kiedyś trzeba się nauczyć :)

i myślę, że gdyby nie był w tej samej firmie, byłoby trochę łatwiej zrobić kolejny krok… i mi i jemu… aczkolwiek… nie za bardzo robi mi to różnicę :)

po prostu chcę go poczuć… ciągnie mnie do niego i tyle… i nie ma po mojej stronie powodów, żeby tego nie zrealizować :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

zaskoczenie i nowe wrażenia :)

przez długi czas nie miałam rozterek, które potrzebowałabym wyrzucić z siebie, wyartykułować, bo zajęłam się konkretami :) czyli po prostu pracuję :)

poprawiło mi to samopoczucie ogólne, chociaż czasem są doły, ale… generalnie jestem na wyższym poziomie optymizmu niż byłam :)

teoretycznie teraz mogłabym poukładać jakoś tematy damsko-męskie, ale pierwszy krok to mieć z kim cokolwiek układać, no właśnie :)

nie mam niestety z kim, ale … słońce, pozytywne myślenie zrobią swoje :) przynajmniej tak mi się wydaje….

ostatnio poznałam 2 fajnych facetów, co śmieszne, obaj maja tak samo na imię :) są krańcowo różni, ciekawi, mogliby być trochę starsi, ale jeszcze nie ma tragedii…

i ten drugi… brunet… hm… mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze… że …. że coś z tego będzie i że będzie to coś fizycznego ;)  po raz pierwszy ktoś na mnie tak zadziałał…

dziwnie się z tym czuję, bardzo dziwnie… przy nim jestem tak, jakbym cała była oczekiwaniem na jego dotknięcie… brzmi to tragicznie i jak z kiepskiego romansidła… ale miałam wrażenie, jakby moja strefa czucia wychodziła poza moje ciało a powietrze trochę gęstniało  miedzy nami…

spotkania były oficjalne, a ja mam nadzieję, że może pojawi się coś nieoficjalnego… bo on też grawitował w moim kierunku… przynajmniej tak mi się wydaje ;)

zobaczymy… chciałabym poczuć co może z tego być :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj